Dzień po dniu

Czasem wydaje nam się, że życie zakpiło sobie z nas. Los uczynił nas "odmieńcami", bo jesteśmy uzależnieni od środków zmieniających świadomość. Jako "wybryki natury" i "ofiary okoliczności" czujemy się wystrychnięci na dudka. Jeśli jednak uważnie przyjrzymy się swojej przeszłości, odkryjemy, że to nie życie, lecz my sami wpakowaliśmy się w kłopoty.

Wszystkie problemy były w istocie naszej "własnej produkcji" i to my jesteśmy za nie odpowiedzialni. Jedyne, co warto zrobić teraz, to dostosować naszą wolę do Bożych zamiarów wobec nas. Zamiast "ofiarami losu" będziemy wówczas Dziećmi naszego Boga.

 

Czy nadal czuję się oszukany przez los?

 

Panie, modlę się, abym nie widział w sobie odmieńca ani ofiary, tylko Twoje dziecię - zadbane i ukochane.

 

W następujący sposób dostosuję dziś swoją wolę do woli mojego Boga:

 

Boże, pomóż mi dziś pozostać wolnym od wszelkich uzależnień!

Nauka powierzania naszego życia opiece Boga, jakkolwiek Go pojmujemy, nie powinna przekształcić się we współzawodnictwo duchowe. W czasach czynnego uzależnienia bardzo interesowało nas to, kto z kim więcej wypił, kto od kogo zarobił więcej pieniędzy, itd., itp. Na szczęście mamy to już za sobą. Naszym poszukiwaniom duchowym winien przyświecać tylko jeden cel: żeby spełniała się wola Siły Wyższej. Nie kierujmy się w nich chęcią prześcigania innych członków Wspólnoty. Nasz Bóg zna nasze możliwości i naprawdę w niczym od nikogo nie musimy tu być lepsi ani szybsi.

Nie jesteśmy w stanie rzetelnie ocenić duchowych postępów innych ludzi, jakże więc moglibyśmy ich osądzać czy rywalizować z nimi?

 

Czy zaprzestałem niezdrowej rywalizacji?

 

Panie, uwolnij mnie od chęci rywalizowania z innymi; Tobie pozostawiam ocenę moich dzisiejszych postępów.

 

W następujący sposób uniknę dziś źle pojętego współzawodnictwa:

 

Boże, pomóż mi dziś pozostać wolnym od wszelkich uzależnień!

Każdy z nas nosi w sercu skarb miłości - rzecz jedynie w tym, żeby go w sobie odkryć. Niegdyś głęboko go zakopaliśmy, na samym dnie duszy. Ale możemy go teraz odnaleźć, jeśli wytrwamy w poszukiwaniach, stosując nasze nowe zasady życia. Będziemy się do niego zbliżać krok po kroku, dzień po dniu, stopniowo przebijając skorupę złości, urazy, winy i wstydu.

Bóg, jakkolwiek Go pojmujemy, udzieli nam w tym przedsięwzięciu swego wsparcia i przewodnictwa, Program zaś wyposaży nas w potrzebne do osiągnięcia celu "narzędzia". Ten skarb wcale nie przepadł na zawsze - on nam się gdzieś tylko zawieruszył.

 

Czy odnalazłem już miłość?

 

Panie, dopomóż mi korzystać nieustannie z "narzędzi" Programu, ażebym odkrył w sobie ukryty skarb miłości.

 

W następujący sposób poszukam dziś w sobie skarbu miłości:

 

Boże, pomóż mi dziś pozostać wolnym od wszelkich uzależnień!

Ażeby zachować abstynencję, winniśmy przez cały czas być myślami ze swoim Bogiem, albowiem pomoże nam to oprzeć się ewentualnym podszeptom choroby. Kiedy trzymamy się blisko naszej Siły Wyższej, zachowujemy spokój - choć wcale nie musi być on równoznaczny z wygodą i miłym odpoczynkiem.

Trzeźwienie to mozolna praca, pełna trudu i bólu, ale nie jest ona zajęciem niewdzięcznym, gdyż czeka nas wiele nagród - darów o niebo cenniejszych i trwalszych niż powierzchowna przyjemność czy satysfakcja, za którymi tak uganialiśmy się w naszym dawnym życiu. Za codzienne zmagania obiecuje się nam, między innymi, wewnętrzne poczucie spokoju i pogodę ducha.

 

Czy znalazłem spokój umysłu?

 

Panie, dopomóż mi trzymać się blisko Ciebie i pamiętać o celu moich wysiłków i zmagań?

 

W następujący sposób zapracuję dziś sobie na spokój:

 

Boże, pomóż mi dziś pozostać wolnym od wszelkich uzależnień!

W Programie początkowo kładzie się duży nacisk nie tyle na konieczności nauki nowych schematów, co na konieczność oduczenia się starych. Nikt nie zmusza nas też do bezkrytycznego przyjęcia wszystkich nowych wartości, ale trzeba, byśmy dostrzegli fałsz i iluzoryczność starych. Czym wypełnimy nasze nowe życie i jak je sobie ułożymy, to sprawa między nami a naszą siłą Wyższą: ilu członków Wspólnoty, tyle rozmaitych koncepcji.

Nikt nie każe nam naśladować stylu życia naszych Braci i Sióstr; proponuje nam się jedynie życie oparte na uczciwości, otwartości umysłu i chęci rozwijania się. Sposób radzenia sobie z problemami uzależnienia jest dla nas wszystkich taki sam, ale praca nad Programem każdemu układa jego własną mozaikę życia.

 

Czy odciąłem się od starych wartości, nawyków myślowych i zachowań?

 

Panie, spraw, ażeby mój nowy sposób życia zaowocował poczuciem jedności z Tobą, moim Ojcem i Stwórcą.

 

W następujący sposób popracuję dziś nad zmianą starych schematów:

 

Boże, pomóż mi dziś pozostać wolnym od wszelkich uzależnień!

Przy pierwszym zetknięciu Dwanaście Kroków było dla nas tylko czystą teorią; może i pięknym, ale jakże odległym ideałem. Zapewne wykrzyknęliśmy: "A więc to ma być ten cudowny sposób na wytrzeźwienie!" Nie którym z nas Kroki mogły wydawać się zadaniem przerastającym nasze siły i możliwości. Inni z kolei byli na tyle zadufani w sobie, by twierdzić, że raz-dwa wszystkie je przerobią. (Na przykład w trzy dni!)

Kroki pozostaną teorią dopóty, dopóki nie zaczniemy nad nimi pracować. Zamienią się w rzeczywistość - i zmienią naszą rzeczywistość - gdy zastosujemy je w życiu. Dopiero wówczas będzie mógł się ujawnić wpływ, jaki mają na nasz los. "Bez pracy nie ma kołaczy": najpierw Program, potem rezultaty.

 

Czy odczuwam efekty mojej pracy nad Programem?

 

Panie, przypominaj mi zawsze, że rezultaty, jakie osiągam, zależa od mojej pracy nad Krokami i utrzymywania bliskiej więzi z Tobą.

 

W następujący sposób popracuję dziś solidnie nad jednym z Dwunastu Kroków:

 

Boże, pomóż mi dziś pozostać wolnym od wszelkich uzależnień!

Jeśli powierzymy nasz los opiece Boga - jakkolwiek Go pojmujemy - kamień spadnie nam z serca, a ciężary z ramion. Prawdę tę łatwiej jest wszakże głosić niż realizować w życiu. Skoro jednak uświadomiliśmy sobie, że sami jesteśmy jedynie bezradnymi, nic nie znaczącymi drobinkami, to jakiż mamy lepszy wybór? Kierując się samowolą, robimy z Bożych darów zły użytek, który prowadzi w końcu do destrukcji, cierpienia i śmierci. Jeśli powierzymy naszą wolę opiece Siły Wyższej, poprowadzi nas Ona zgodnie z własnymi wobec nas zamiarami. Trzeba się tylko modlić i medytować; uważnie słuchać i gorąco wierzyć.

 

Czy powierzyłem moje życie i wolę opiece Boga, jakkolwiek Go pojmuję?

 

Panie, pomóż mi dziś dostosować moją wolę do Twoich zamiarów wobec mnie.

 

W następujących sprawach zrezygnuję dziś z samowoli:

 

Boże, pomóż mi dziś pozostać wolnym od wszelkich uzależnień!

Nie utrudniaj sobie życia - nie komplikuj. Skomplikowane spekulacje naszego umysłu nie są rzeczywistością. Wcale nie jest z nami tak źle, jak myślimy. Możemy osiągnąć dziś całkowity spokój, jeśli tylko przyjmiemy dzisiejszy dzień takim, jakim on naprawdę jest, nie zamartwiając się przeszłością i nie obawiając się o przyszłość. Jeśli zrobimy dziś to, co do nas należy, wypełnimy tym samym Boże Zamiary wobec nas.

Wola naszego Boga to nie jest jakieś zawieszone w próżni, abstrakcyjne pojęcie; towarzyszy nam ona tu i teraz. Wypełniamy ją sięgając po telefon, pocieszając dziecko, które się rozpłakało, dzieląc się swoimi uczuciami. Jeśli nie będziemy dziś kombinować i spełnimy proste zadania, może jutro przyniesie nam bardziej intrygujące wydarzenia.

 

Czy nadal niepotrzebnie komplikuję sobie życie?

 

Panie, oddal ode mnie wszystko, co przeszkadza mi dziś wypełnić Twoją wolę.

 

W następujący sposób uczynię dziś moje życie prostszym:

 

Boże, pomóż mi dziś pozostać wolnym od wszelkich uzależnień!

Stosunek do Programu dzieli ludzi uzależnionych od środków zmieniających świadomość na trzy kategorie: tych, którzy mają go w nosie, tych, którzy chcą go poprawiać, i tych, którzy chcą, żeby Program "poprawił" ich. Nie trzeba chyba dodawać, że członkowie dwóch pierwszych kategorii mają znikome szanse na zmianę własnego losu.

Jeśli zapragniemy "ulepszyć" Kroki lub przerobić je " po swojemu", sami się zablokujemy własną arogancją i egocentryzmem. Jeżeli zaś uznamy, że zdrowie może przywrócić nam jakaś Siła większa od nas samych, to uczynimy milowy krok na drodze ku zdrowieniu.

 

Czy kwestionuję zasady Programu?

 

Panie, spraw, abym uwierzył, że jeśli czegoś nie mogę, to możesz to Ty, i zrobisz to dla mnie, o ile Ci tylko pozwolę.

 

W następujący sposób zastosuję się dziś do zasad Programu:

 

Boże, pomóż mi dziś pozostać wolnym od wszelkich uzależnień!

1 maja

Pokochaj siebie

We Wspólnocie mówi się nam, że powinniśmy dbać przede wszystkim o siebie, że nasza trzeźwość i Program powinny stać na pierwszym miejscu. Nie chodzi tu jednak wcale o postawę narcystyczną. Mądrze pojęte dbanie o siebie i własne dobro nie ma też nic wspólnego z bezwzględnym egoizmem – z krzywdzeniem ludzi i zaspokajaniem swoich potrzeb ich kosztem. Mamy się jedynie nauczyć siebie kochać, otaczać opieką, jako że sami dla siebie jesteśmy obiektem własnych uczuć i postaw.

Fromm twierdził, że jeśli człowiek potrafi kochać, to kocha także siebie; jeśli zaś umie kochać tylko innych, to znaczy, że nie kocha wcale. Żeby darzyć miłością innych, trzeba umieć ofiarować ją sobie.

Czy pokochałem siebie?

Panie, naucz mnie kochać siebie, ażebym mógł darzyć miłością Ciebie i moich bliźnich.

W następujący sposób nabiorę dziś pozytywnego stosunku do siebie:
(wymień)

Boże, pomóż mi dziś pozostać wolnym od wszelkich uzależnień!

Strona 1 z 37

<<
<
1

Medytacje na...