Kolejny dzień z cyklu „życie ”- Pod murami…
Od pewnego czasu sekretnie przechadzam się pod murami mego życia, wiem, że muszę się na nie wspiąć, dążyłam do pokonania ich już od kilku lat.
Próbowałam malować na nich krajobrazy, okna, drzwi jednak iluzja wolności, i szczęścia jak farba spływała po nich…
To, co mam po tej stronie jest mi znane, w pewnym stopniu bezpieczne, przewidywalne, wiem gdzie i co będzie mnie też boleć po tej stronie, wiem gdzie będę się zamykać i limitować.
Odkryłam mój mur, jest wysoki, a na nim twarze bliskich, przyjaciół, rodziny, ludzi, miejsc, przeszłości, doświadczeń, wspomnień,... historii. Ogarnia mnie strach, potrzebuję podjąć decyzję i związane z nią kroki.
Boję się…
Czy powinnam wybrać bezpieczeństwo historii czy nieznaną mi przyszłość? Czy potrafię być obiektywna w moim wyborze? Czy powinnam w nim być obiektywna? Czy powinnam podążać za moim sercem czy za mym rozumem? Czy gdzieś tu istnieje most, który byłby wstanie połączyć te dwie strony?
Stoję oparta o mur mego życia przerażona i samotna…
Tę decyzję podjąć mogę tylko ja…
